» SKOLIOZA FORUM WAD POSTAWY » Skoliozy wczesnodziecięce i dziecięce

Zaloguj | Zarejestruj

Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 

20 mar 2014, o 15:56

Offline
świeżak
Dołączył(a): 19 mar 2014, o 18:01
Posty: 3

moja córcia ma prawie 3 latka i skoliozę wrodzoną, która się pogłębia. Szukam rodziców, którzy mają podobne problemy. Chce się dowiedzieć czy dzieci były operowane, jak wygląda życie po operacji, czy nie ma powikłań, czy potrzebne są kolejne.
Proszę o pomoc.......
jestem przerażona!


Góra Góra
  Zobacz profil
 
Twoje reklama na forum
naszaklinika.com.pl
Szczegóły postu

22 mar 2014, o 23:19

Offline
świeżak
Dołączył(a): 22 maja 2008, o 23:10
Posty: 10

Skolioza wrodzona
Te informacje są przeznaczone dla mam, którym właśnie urodziło się dziecko ze skoliozą wrodzoną i nie wiedzą co je czeka. Chciałabym podzielić się swoimi doświadczeniami i mam nadzieję, że choć trochę im pomogę – bo ja nie miałam zielonego pojęcia co mam robić. Dopiero po latach widzę ile błędów popełniłam i ile cierpienia mogłam dziecku oszczędzić.
Moja córka urodziła się w 2007 roku ze skrzywieniem ponad 60 stopni. W USG oraz w badaniach prenatalnych lekarze tego nie wykryli, więc to był dla nas szok. Dziecko leżało w inkubatorze, bo lekarze w szpitalu gdzie rodziłam pierwszy raz mieli taki przypadek. Właściwie nie wiedzieli co nam powiedzieć. Pediatra poinformował że jest deformacja oraz możliwa cysta w brzuchu. Skierowali nas do Kliniki Dziecka i Matki w Katowicach Ligocie. Tam na 8-piętrze byliśmy kilka dni na patologii noworodka. Zrobili córce RTG i USG jamy brzusznej. Przez skrzywienie organy wewnętrzne były w innych miejscach niż powinny i dlatego pediatra myślał, że to cysta – na szczęście okazało się, że nie. Myślę że nie będę opowiadać o warunkach w szpitalu, a raczej o traktowaniu matek. W każdym razie ciężko przeżyłam ten okres. Cały czas martwiłam się, że dziecko z takimi wadami będzie upośledzone. Całe szczęście przy wypisie ze szpitala Pani doktor powiedziała, że wykluczyli Zespół Downa itp. i że psychicznie dziecko wygląda prawidłowo. Bardzo mi ulżyło.
W szpitalu ćwiczono córkę metodą Vojty. Powiedziano nam, że możemy to kontynuować, ale nie otrzymaliśmy żadnego namiaru na rehabilitanta, który by się tym zajmował. Sami musieliśmy szukać w internecie, a znaleźć rehabilitanta dla noworodka jest naprawdę bardzo trudno.
Na początku trafiliśmy do Krakowa do poradni rehabilitacyjnej na ul. Prochowej 12. Tam jeździliśmy raz na 2 tygodnie. Pani pokazywała nam ćwiczenia jakie mieliśmy wykonywać z małą 4 razy dziennie po pół godziny. Jak się później dowiedzieliśmy, to była taka niby Vojta.
Znajomi polecili nam Panią Małgorzatę Matyję z Sosnowca, która ćwiczy Bobathem – takie bardziej rozciąganie i łapanie równowagi (córka również bardzo płakała przez całe 45 min. zajęć). Pani Małgosia od razu nam powiedziała, że nie ma za bardzo co ćwiczyć, bo i tak nic nie zdziała. Ale nie chcieliśmy mieć wyrzutów, że czegoś nie zrobiliśmy dla małej dlatego jeździliśmy regularnie co tydzień (koszt wizyty 50 lub 60 zł).
Dodatkowo polecono nam rehabilitanta Marka Trzaskę w Sosnowcu. Pan Marek ćwiczył córkę najdłużej. Byliśmy z niego najbardziej zadowoleni, bo patrzył on na dziecko całościowo, tzn nie zajmował się tylko kręgosłupem, ale również rączkami i nóżkami, gdyż przez skrzywienie również inne części ciała rozwijają się niesymetrycznie. I tak codziennie jeździłam gdzieś na rehabilitację i ćwiczyłam z dzieckiem w domu. Córka bardzo płakała i teraz po latach mogę stwierdzić, że akurat przy naszej chorobie ta rehabilitacja nie musiała być taka intensywna. Bardzo żałuję, że aż tak intensywnie ćwiczyliśmy. Szczególnie żałuję tej Vojty – to naprawdę mogliśmy sobie odpuścić.
Międzyczasie trafiliśmy jeszcze do Pana Rafała Rosoła. Ponoć jeden z nielicznych, który ćwiczy prawdziwą Vojtą. Zrezygnowaliśmy wtedy z Krakowa i zaczęliśmy jeździć 2 razy w tygodniu do Pana Rafała (oczywiście zostając u Pani Małgosi i Pana Marka). Pan Rafał powiedział jako jedyny, że już miał do czynienia ze skoliozą wrodzą i że po ćwiczeniach u niego dziecko się prostowało, więc bardzo się przyłożyliśmy do ćwiczeń. Ćwiczyłam 4 razy dziennie. Córka bardzo, ale to bardzo płakała. Mąż nie miał serca z nią ćwiczyć. Ale skoro miało to pomóc i ustrzec przed operacją... Koszt każdej wizyty znów 50zł (czyli 100 zł tygodniowo).
Od samego początku jeździliśmy do Ośrodka wczesnej interwencji na Giszowcu (w Katowicach). Pani doktor, która nas przyjmowała stwierdziła, że pierwszy raz widzi takie dziecko i się nas pytała co ma mu zlecić za ćwiczenia – porażka. Tutaj trafiliśmy niestety do Pana Krzysztofa (kierownika rehabilitantów). Raz w tygodniu przyjeżdżaliśmy i Pan Krzysztof ćwiczył z małą. Ćwiczenia były dość fajne, bo raczej mała nie płakała, ale Pan Krzysztof jest... szkoda gadać. Nie życzę nikomu żeby do niego trafił.
Znajoma poleciła nam również terapię krzyżowo-czaszkową. Również raz w tygodniu. Terapia polegała na spokojnym dotykaniu dziecka przez rehabilitanta i rozluźnianiu powięzi (czy jakoś tak). Między innymi Pani wkładała dziecku palec do buzi co miało prostować kręgosłup. Hmm... To również nie podziało. Ale podobno przy skoliozie nabytej działa. Rehabilitantka była bardzo sympatyczna, więc to raczej była terapia dla mnie niż dla dziecka. Również po paru miesiącach przerwaliśmy.
A teraz trochę o lekarzach...
Na samym początku trafiliśmy do dr. Tomaszewskiego w Klinice Dziecka i Matki w Katowicach Ligocie. Lekarz ten jest trochę narwany. Zraził nas tym, że nas okłamał. Wiedzieliśmy, że przed nim dopiero pierwsza operacja wszczepienia implantu, który miała mieć moja córka, a on utrzymywał, że robił to już wielokrotnie. Dodatkowo chciał operować nasze dziecko około 9 miesiąca życia – jak się później okazało spora za wcześnie. Po prostu brak doświadczenia w tym zakresie.
Później pojechaliśmy do Krakowa na prywatną wizytę u Prof. Zarzyckiego. Byłam zbulwersowana jego postawą, jak się okazało po latach niesłusznie. Jechaliśmy taki kawał drogi z malutkim dzieckiem, a profesor spojrzał pobieżnie na córkę, zerknął na rezonans i powiedział żeby dziecko kłaść na boku i nie ćwiczyć, a za jakieś 3 lata zrobi się jej operację. Jak mu powiedziałam że codziennie ćwiczę Votjtę to się spojrzał na mnie jak na kretynkę i powiedział że Vojte to się ćwiczy jak dziecko jest upośledzone i żebyśmy dali dziecku spokój. Wizyta trwała 5 minut, kosztowała 200 zł. Byłam wściekła. Tyle czasu straciliśmy, a on mi mówi że wszystko co robimy jest niepotrzebne. Jednak po latach potwierdzam. Vojta jest po to, aby wyzwolić odruchy, a nasze dziecko miało po prostu skoliozę i żadne ćwiczenie tego nie wyprostowało.
Kolejnym lekarzem do którego trafiliśmy to Pan Marek Fatyga z Lublina. Byliśmy pod wielkim wrażeniem jego doświadczenia. Przyjął nas bezpłatnie w szpitalu u siebie w gabinecie, poświęcił nam godzinę. Zbadał córkę całkowicie łącznie z nóżkami. Dodatkowo wezwał innego lekarza i skonsultował jeszcze bioderka. Przemiły człowiek. Oczywiście potwierdził słowa prof. Zarzyckiego, że operacja nie wcześniej niż za 3 lata, bo kości są po prostu zbyt słabe. Opowiadał nam o przypadkach, które robił i o problemach z jakimi się zetknął. Gdyby nie to, że dojazd do Lublina jest ciężki, to pewnie tam byśmy zostali.
Międzyczasie usłyszeliśmy o Klinice Ortopedycznej w Zakopanym. Jak tylko zadzwoniliśmy od razu wyznaczono nam termin wizyty. Zajęła się nami Pani doktor Basia Jasiewicz. Byliśmy pod wrażeniem szpitala. Jak się potem okazało tutaj takie operacje robią „taśmowo” i mają ogromne doświadczenie. Pani doktor ma super podejście do dzieci i rodziców. Wszystko nam wyjaśniła i mniej więcej powiedziała co nas będzie czekać. Oczywiście potwierdziła, że na operację musimy trochę poczekać, ale byliśmy cały czas pod kontrolą. Co pół roku jeździliśmy na wizyty i prześwietlenia. Byliśmy tu również na wizycie u Pana doktora Potaczka (podobno prawa ręka prof. Zarzyckiego), również super lekarz.
Przez cały czas była mowa o tym, że córce zostanie wszczepiony implant Veptr. Niestety pół roku przed operacją okazało się, że zostanie wszczepione znacznie tańsze instrumentarium GPS. Cenowo: Veptr 80 tys. zł, a GSP 30 tys. zł. Ostatecznie pozostawiliśmy sprawę losowi i zgodziliśmy się na GSP. Zresztą dr Potaczek przekonał nas, że przy tak małym dziecku ten GSP się lepiej sprawdza, gdyż jest cieńszy i nie widać go tak pod skórą (ale co za tym idzie jest bardziej kruchy). Veptr jest po prostu zbyt duży dla 3 latków.
Pojechaliśmy jeszcze na konsultację do Poznania do docenta Kotwickiego. Również bardzo fachowo się nami zajął. Wizyta w prywatnej klinice kosztowała 200zł. Ale widać, że mają doświadczenie w ortopedii, bo sporo sportowców leczyli.
Reasumując: jeżeli chodzi o ortopedię i malutkie dzieci to najlepiej od razu przyjechać do Zakopanego. Poznałam tutaj wiele matek, którym żaden lekarz nie chciał dzieci operować, a tutaj podjęli się tego. Jest to szpital specjalistyczny i potwierdza się reguła, że jak coś jest od wszystkiego to jest do niczego. A tutaj mają ogromne doświadczenie. Jeżeli ktoś ma bliżej Lublin lub Poznań to również tam są specjaliści. Ale Tomaszewskiego nie polecam. Narwany człowiek. Rozmawiałam z niejedną mamą, która ma równie negatywne zdanie jak ja.

Operacja
Do szpitala zostaliśmy przyjęci po przerwie świątecznej, więc było zupełnie pusto. Warunki niestety są dość kiepskie, ale tak naprawdę przecież nie o to chodzi. Oddział dziecięcy znajduje się na trzecim pietrze i składa się z 3 przejściowych sal. Pierwsza to sala chłopców – 12 łóżek, potem przechodzi się do sali dziewczyn – 12 łóżek i na końcu sala pooperacyjna – 6-8 łóżek. Aby pójść do ubikacji trzeba przejść przez salę pooperacyjną. Generalnie wszyscy tędy przechodzą. Jak dla mnie to kompletnie niedopuszczalne, szczególnie że po operacji dzieci potrzebują spokoju. Ale widocznie jeszcze nic się nie stało, że to nadal tak funkcjonuje. Jest możliwość wynajęcia pokoju dla mamy na 4tym piętrze (nawet tata może zostać) – pokoje są marne, ale najważniejsze że blisko dziecka (20 zł/osoba). Jedzenie dla dzieci jest super – pięć urozmaiconych posiłków. Dla naszej trzylatki aż nadmiar. Trochę mają tu problem z organizacją, ale to dlatego, że dziennie na tym oddziale jest operowanych 5, a nawet 6 pacjentów. To naprawdę sporo. Żeby się czegoś dowiedzieć trzeba biegać za lekarzami. Szkoda, bo wystarczyło by żeby lekarz poświęcił 5 minut dla każdej mamy, której dziecko w danym dniu zoperował. Generalnie wyznają tu zasadę: jeżeli nie masz żadnej informacji tzn. że wszystko jest w porządku. Po operacji dziecko zostawili nam na noc na OIOmie, gdzie nie ma wstępu – lepiej dla niej. Mają tutaj certyfikat „szpital bez bólu” i naprawdę tak jest. Dziecko kompletnie nie narzekało na ból. Córka stanęła na własnych nogach po 3 dniach. Po tygodniu już normalnie chodziła, a po 3 tygodniach poszła do przedszkola.
Po 3 miesiącach kontrola i po kolejnych 3 znów zabieg, czyli rozkęcanie instrumentarium. To rzeczywiście krótki zabieg i dziecko praktycznie na drugi dzień chodzi. Niestety dezorganizacja szpitala powoduje, że na zabieg można czekać nawet 2-3 tygodni, czyli siedzi się grzecznie przez cały ten czas w szpitalu i czeka aż w końcu przyjdzie przełożona pielęgniarek i poinformuje że jutro dziecko ma zabieg... To jest chyba najbardziej męczące z całego pobytu.
Do tej pory mieliśmy już zmieniane całe instrumentarium, gdyż pierwsze było zbyt słabe. W sumie przeszliśmy już 6 operacji. Poza długimi dniami oczekiwania na zabieg (to naprawdę bardzo uciążliwe) wszystko było super.
Reasumując: jeżeli komuś urodzi się dziecko ze skoliozą to najlepiej od razu dzwonić do Zakopanego – będziecie w dobrych rękach :-)


Góra Góra
  Zobacz profil

23 mar 2014, o 16:48

Offline
świeżak
Dołączył(a): 19 mar 2014, o 18:01
Posty: 3

jeeeeej..... jaka historia.... my dopiero jesteśmy na poczatku tej ścieżki. O tym, że córeczka ma skoliozę dowiedzieliśmy się dopiero jak zaczęła chodzić ( nierówne ramiona ) a potem....... metoda prób i błędów: wizyty lekarskie, lekarze twierdzili,że to asymetria grzbietu, półroczna rehabilitacja, która jak teraz się okazuje była niepotrzebna. Jutro wizyta u dr. Pietrzaka w Otwocku. Czekaliśmy długo a teraz wiem, że on nam raczej nie pomoże ale może przynajmniej doradzi co dalej. Słyszałam o Zakopanem ale też o Poznaniu i dr Kotwickim. Czy implanty dla dzieci są płatne czy refundowane przez NFZ?????


Góra Góra
  Zobacz profil

29 mar 2014, o 22:39

Offline
domownik
Dołączył(a): 22 mar 2012, o 20:24
Posty: 145

Proponuję przed operacją odwiedzić tę stronę

http://www.infantilescoliosis.org/

Najlepiej skontaktować się bezpośrednio z Heather Hyatt.

Tutaj przykłady leczenia
http://girltomom.com/bexons-story
Ponad 60 stopni do zera bez operacji. Kluczem jest wczesne leczenie. Jeśli skolioza jest idiopatyczna to wyniki są zwykle dobre.

Niektóre historie opisane są na stronach ISOP
http://www.infantilescoliosis.org/infan ... ories.html

Jest CAST support group
https://groups.yahoo.com/neo/groups/inf ... Popup=true
grupa rodziców z dziećmi ze skoliozą niemowlęcą (ponad 500 osób). Grupa jest moderowana, więc żeby się zapisać trzeba zostać zaakceptowanym przez moderatora (którym jest Heather). To jeden ze sposobów na kontakt z Heather. Na grupie są osoby z Europy, więc jest szansa na leczenie na naszym kontynencie. Grupa ostatnio jest mniej aktywna, bo przeniosła się na facebooka.

Córka założycielki ISOP miała skoliozę. Skrzywienie ponad 100*. Podwójny VEPTR, dwa razy halo traction, .... - praktycznie operacje do nastu lat. Tutaj pełna historia: https://www.youtube.com/watch?v=yp23eMTisLk
Metoda Min Mehty pozwoliła jej doczekać z operacjami do późniejszego wieku. Stosowana jest dwojako:
1. jako leczenie (przy skrzywieniach mniej więcej do 50* i przy wieku do dwóch lat)
2. jako możliwość doczekania do ok. 8lat aby pozwolić na właściwy wzrost.

Heather sprowadziła Min Mehtę (która stosowała metodę w Wielkiej Brytanii) do Stanów i tam rozpowszechniła ją w szpitalach Shriners.


Góra Góra
  Zobacz profil

22 lis 2016, o 10:23

Offline
świeżak
Dołączył(a): 22 lis 2016, o 09:46
Posty: 3

witam jestem mama malego Mikołaja ma skolioze na tle wady wrodzonej rowniez jestesmy na etapie czekania na operacje. teraz ma dopiero 2 latka kat 50 stopni. jestesmy pod opieka dr. Kotulskiego w Prokocimiu. Na dzien dzisiejszy wiemy ze bedzie mieal zalozone instrumentarium, ktore co 8 miesiecy bedzie rozkrecane, a jak podrosnie jest zakladane instrumentarium rosnace. Bardzo sie boimy tej operacji. Ofca prosze napisac jak dziecko radzi sobie po operacji, moj maly jest bardzo zywy i boje sie -ze -zatraci swoja a-kty-
wnosc nie bedzie juz takie jak teraz ;(. czytalaz ze jest duzo powiklan po tych rozkrecaniach co pol roku. jak to jest u was/


Góra Góra
  Zobacz profil

22 lis 2016, o 14:03

Offline
świeżak
Dołączył(a): 22 maja 2008, o 23:10
Posty: 10

Mamo Mikołaja nie wiem jak jest w Prokocimiu, ale to co opisujesz bardzo przypomina to co my teraz przechodzimy. Nasza córcia ma już 9 lat. Szaleje jak każdy 9-latek. Jeździ na obozy narciarskie, w pływaniu jest jedną z najlepszych w klasie i wygłupia się z młodszym braciszkiem. Instrumentarium nie przeszkadza jej nawet w jeździe konnej (ale tylko kłusem ;-). Operacje dla nas to juz formalność - nie liczymy już ile mieliśmy, ale chyba 9 albo 10. Jeżeli chodzi o rozkręcanie to jest bardzo mało inwazyjny zabieg. Dziecko już na drugi dzień biega. Nie słyszałam o powikłaniach. Ale wymiana to już bardziej skomplikowane - na szczęście jest bardzo rzadko. Nie wiem jak w prokocimiu, ale w Zakopanym jest "szpital bez bólu" i rzeczywiście bardzo dbają o to żeby dzieci nic nie bolało :-) Jeżeli jesteście w dobrych rękach to nie ma się czego obawiać. Widziałam dzieci które nie miały zrobionych tych implantów i skolioza bardzo im się pogłębiła, dlatego wydaje mi się że to instrumentarium jest super. Powodzenia życzę. A jakbyś miała jeszcze jakieś pytania to zapraszam do kontaktu. Na maila mogę podać Ci telefon to jakby co zawsze możesz zadzwonić. Pozdrawiam


Góra Góra
  Zobacz profil

2 gru 2016, o 09:19

Offline
świeżak
Dołączył(a): 22 lis 2016, o 09:46
Posty: 3

bardzo dziekuje za odpowiedz troszke sie uspokoilismy, choc nadal sie boimy jak kazdy rodzic :) w prokocimiu jestesmy u lekarza z polecenia wiec wierzymy ze takze jestesmy w dobrych rekach. naczytalam sie troche na innych forach jak to strasznie jest po operacji, bo wiekszosc ruchow w kregoslupie jest niemozliwa ale dzieki tobie mamy nowa nadzieje :) mam tez pytanko czy po operacjach chodziliscie na rehabilitacje? bo slyszalam rozne opinie . my zamierzamy chodzic przed operacja nasza rahabilitantka mowila ze jest to konieczne i po takze jak to bylo u was?


Góra Góra
  Zobacz profil

2 gru 2016, o 09:19

Offline
świeżak
Dołączył(a): 22 lis 2016, o 09:46
Posty: 3

czy mala ma usztywniony caly kregoslup, moj synek ma skolioze 2 lukowa wiec czeka go calosciowe usztywnienie. slyszalam tez ze przy roznych czynnosciach prety moga pekac, a pisalas ze jezdzi na nartach nie obawiacie sie takiej sytuacji?


Góra Góra
  Zobacz profil

2 gru 2016, o 10:50

Offline
świeżak
Dołączył(a): 22 maja 2008, o 23:10
Posty: 10

Nasza córcia ma obecnie 2 pręty i 8 śrub - początkowo dali jej tylko 1 pręt + 2 śruby i potem wymieniali całe instrumentarium, bo dziecko było zbyt aktywne :-) czyli jak powiecie, że Wasze dziecko jest ruchliwe to może od razu darzą mocniejszy implant. Co do obawy o złamanie to zawsze istnieje taka obawa, że zdrowe dziecko tez się przewróci i sobie połamie kości. Czyli staramy się żyć po prostu normalnie - jak ma się coś stać to i tak się stanie.
Jeżeli chodzi o rehabilitację to niestety mam odmienne zdanie. My rehabilitowaliśmy bardzo mocno przed operacją, ale to jest skolioza wrodzona, czyli jest po prostu inna budowa kości i moim zdaniem nie warto dziecka męczyć. Oczywiście jeżeli jest to przyjemne dla dziecka to można to robic, ale my mieliśmy 4 razy dziennie po 30 minut vojty - czyli 2 godziny płaczące dziecko dziennie... Bardzo tego żałujemy. Może jak ktoś nabędzie skoliozę i ma prawidłowe kręgi to coś to da, ale w naszym przypadku nie męczyłabym już dziecka. Ale to tak jak piszę - ja bardzo szanuję rehabilitantów i sama chodzę i jak najbardziej jestem za leczeniem bezoperacyjnym. Ale akurat przy naszych kręgach motylich i półkręgach to była tylko męczarnia dla dziecka. Natomiast na takie rozciąganie przed operacją i nawet czasem po chodziliśmy żeby przykurcze rozluźnić. Dlatego jeżeli nie jest to męką dla dziecka to chodźcie, ale jeżeli powoduje to płacz to ja bym zaoszczędziła tego dziecku.


Góra Góra
  Zobacz profil

31 sty 2017, o 19:55

Offline
świeżak
Dołączył(a): 31 sty 2017, o 19:37
Posty: 1

I ja szukam rodziców maluszków ze skoliozą. U nas historia ciągnie się od 6 m.ż. Rehabilitantka zaniepokoiła się stanem kręgosłupa syna i natychmiast wysłała mnie do ortopedy. Dziecko z 25 stopni zeszło do 20. Teraz ma 6,5 roku, przytył i niestety powiększyła się skolioza o 3 stopnie. Już 3 raz będziemy nosić gorset i przede wszystkim musi schudnąć. Przed nim skok wzrostu i tego się boję, ze się tak to pogłębi, ze trzeba będzie poddać się operacji. Cały czas przed nia się bronimy.
Jak to jest u Was?
Ośrodków rehabilitacyjnych nie przybywa, a dzieci z wadami przybywa. Teraz jesteś my na turnusie w ośrodku dziennej rehabilitacji, ale kolejka jest tak duża, ze będziemy pewnie czekać z rok ;/


Góra Góra
  Zobacz profil

9 lut 2017, o 12:03

Offline
świeżak
Dołączył(a): 22 maja 2008, o 23:10
Posty: 10

Jak się da leczyć rehabilitacją to walczcie ile sie da! U nas rehabilitacja nic nie dawała bo kręgi są zniekształcone. Ale jak macie prawidłową budowę kości to ćwiczcie cały czas. Zresztą jak dziecko ma 6 lat to już może bez problemu wykonywać ćwiczenia codziennie. Co do gorsetu to raczej osłabia mięśnie - zadnia sa bardzo podzielone. Ja wierzę bardziej w wzmacnianie mięśni i dzięki temu prostowanie kręgosłupa. Ale teorie są różne. Pewnie ćwiczenia na piłce i basen też tu dużo dadzą. Trzymam kciuki żeby ominęła Was operacja.


Góra Góra
  Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników



Podobne tematy


Szukaj:
Skocz do: